poniedziałek, 7 listopada 2011

Stay.

"Well I try to live without you
The tears fall from my eyes
I'm alone and I feel empty
God I'm torn apart inside

I look up at the stars
Hoping your doing the same
Somehow I feel closer and I can hear you say"
Jezu jak ja tęsknię.. Jest mi smutno.. Jest lepiej niż z pół roku temu, ale dalej tęsknię... Gdybym mogła z Tobą chociaż porozmawiać przez kilka minut.. To by było jak wygrana na loterii. Nigdy właściwie nie byliśmy jakoś specjalnie blisko. Właściwie to się nawet nie poznaliśmy... Ale dużo pisaliśy, wiedziałam o Tobie dużo, ty o mnie też.. potem nawet nie wiem dlaczego, to wszystko się schrzaniło. Beznadzieja.

A teraz o czymś innym.
Dlaczego świat jest taki niesprawiedliwy? Dlaczego jedne rodziny są prawie idealne a w innych nieszczęście po nieszczęściu się zdarza? Nie rozumiem tego jak to się mogło wydarzyć... Przeżywam to od rana. Smutno mi. I się boję co dalej z nią będzie. Co z nią teraz jest, właściwie. Pomimo tego, że nigdy nie byłyśmy jakoś mocno związane..

niedziela, 6 listopada 2011

Someone Like You.

Dziś stanęłam na wadzę. od jakichś dwóch-trzech tygodni 5 kg się zmyło. Jestem szczęścila. teraz przestrzegając diety schudnę jeszcze więcej
Po głowie ciągle mi chodzi Someone like You - Adele. Chciałabym mieć taki głos jak ona... <3
Coraz lepiej mi idzie zapominanie. Już nie tęsknię...

Nie ma dziś nic dłuższego.

sobota, 5 listopada 2011

Słodycze? Nie dziękuję.

Wiecie ile to świństwo ma kalorii? omg..  nie wiem czemu ja to jadłam. ale przyznam, że znawsze wiedziałam ile... ale miałam to w dupie. teraz kiedy każdego dnia liczę kalorie, to.. aw... aż się robi niedobrze.
Ostatnio mam takie chwile, że kręci mi się w głowie niemiłosiernie, praktycznie mdleję. Ale przecież nie jem mało... ok dziś się trochę głupio zachowałam, bo zjadłam obiad trochę przed 12, a potem nie miałam za bardzo miejsca bo kalorie. jutro ważenie...
Wkurzam się na wszystko. Na gitarę nawet. dawno nie ćwiczyłam, ale teraz mam klasyka na weekend więc muszę duuużo ćwiczyć. nauczyłam się jednej piosenki którą wałkowałam już od miesiąca.
tzn. właściwie to nie dzięki klasykowi, bo nauczyłam się jej na elektryku moim, ale po prostu usiadłam i spojrzałam na to dokładniej niż zwykle. Jestem z siebie dumna..
Teraz muszę czekać na jakieś telefony od ludzi. i mam im mówić, że latarka wisi na drzewie o_o i, że jak ktoś jest postrzelony to trzeba tamować krew.
aw...

czwartek, 3 listopada 2011

day... 2 (?)

dzień drugi diety na której jem co chce, ale liczę kalorie. Nie jest źle. to o nieeebo lepsze niż dukan, który prowadzi do ciężkich chorób. no, ale nie o tym chcę mówić...
ostatnio zmieniłam tryb życia. wstaję rano, idę do szkoły, wracam, idę spać, wstaje na chwilę, ćwiczę, idę spać.
spanie jest fajne. muszę się zafarbować. ciemny brąz. ładnie mi w tym kolorze podobno. wszyscy mnie chwalą..
no kurna nie wiem co pisać... nie chcę tego wymuszać, żeby to było byle jakie na odwal się.

środa, 2 listopada 2011

ćśś....

jeśli jutro się obudzę żywa to będzie oznaczać cud. Tak mi się w głowie kręci, że to jest aż chore. Mam taaaką ochotę jutro nie iść do szkoły, ale mama mnie na pewno nie nie puśći.. inaczej. będzie mi kazała iść.  Idę dalej spać bo w ten sposób nie myślę o problemach, o kręceniu mi się w głowie, o jutrzejszym WOS-ie i w-f na którym się pewnie będę przewalać jak szalona. Chyba, że mi się nastrój i samopoczucie poprawi.. W co wątpie bo wiem z czego siętak czuję, i jutro zrobię to samo... ok.. nie wiem co jeszcze napisać więc kończę.
Ściskam <3

wherever I go

nie wiem czy dobrze robie.. Kupiłam ten sudafed, nie czytając ulotki wzięłam dwie tabletki. Trochę przymulam teraz.. To znaczy cały dzień przymulałam ale teraz to tak na maksa.. Dziś sobie zjadłam dość normalnie a jutro idziemy z dziewczynami z pinger na dietę.. w grupie raźniej. Ale to nie jest nawet jakaś taka rygorystyczna dieta, to mi się w niej podoba.
Dziś w szkole.. hmm... no nie wiem. burczało mi w brzuchu na okrągło. Miałam ochotę zrobić napad na sklepik ale dałam radę. Mam silną wolę... czasami. Mam ochotę tańczyć i ćwiczyć...
Jutro czwartek? łaa, jak to szybko zleciało. Niech mi tak mija do wakacji to będę wdzięczna. Będzie uśmiech na buzi 24/h
Kurde mogłabym tu pisać godzinami...
Ostatnio byłam w spowiedzi.. Ale pierwszy raz czułam taki strach... I się cieszę.. Bo wiem, że to nie jest dla mnie byle co, i się przejmuję. i obiecałam poprawę. I zamierzam się tego trzymać. Odwyk od złych nawyków... Wszystko postaram się zmienić..
Kurde... jutro WOS.... muszę się poduczyć bo mnie może spytać, mam już dwie 1.... Okej. idę kuć.
Sayonara (tak to się pisze?)

wtorek, 1 listopada 2011

W życiu piękne są tylko chwile.

Okej... muszę przyznacz... Czasami mój ojciec działa mi na nerwy jak nie wiem. Ale co jak co, są momenty, że cieszę się, że jest taki a nie inny. Na przykład wyjazd pod koniec wakacji nad wisłą. Niby ryby, a tak na prawdę to impreza na całego. I się już szykuję psychicznie na wiosnę na kolejny wyjazd... Hmm.... Dziś bardzo fajny dzień był. a wczoraj wyjaśniliśmy sytuację na forum. Kilku rzeczy ciągle nie rozumiem. Np. kto się pode mnie podszywa... Zniosę obelgi i wszystko ale, kiedy jesteś bezsilna bo ktoś się pod Ciebie podaje, to jest beznadziejnie. Albo nie nawidzę kiedy ktoś się doczepia do rodziny. Co wam kurwa zrobiła moja rodzina, że ją obrażacie?! Obrażajcie mnie, ale za rodzinę oczy wydrapię.
Nie wiem co mam pisać. Nie ogarniam.
Ja nie wiem już sama czy moje życie jest nudne jak flaki z olejem czy ciekawe i kolorowe... Po dłuższym namyśle może jednak to drugie... bo jak się wiedzie dzień po dniu to jest monotonnie czasem. ale jest pełno akcji, humorów i zachowań, że powstałaby całkiem zabawna książka... albo film. komiedio-dramat..
Aj... dziś przejeżdżaliśmy przez baaardzo fajną miejscowość. I opowiadania taty o tym jak to było w wojscu i chodziło się do takiego baru na piwo... Jak się szło do wojska w jednym bucie, bo świętej pamięci moja babcia zabrała buta... Babcia była świetna.. Pamiętam jeszcze jak była rodzina z Niemiec (tzn wujek z jego rodziną z niemiec) i mieli takie piłki do skakania. a  my nie mieliśmy. I ona je dla nas wrzuciła w krzaki, żeby oni (z niemiec) nie mogli znaleźć a my mogliśmy sobie skakać. no... ale piłki się podziurawiły i tyle było z zabawy... szkoda, że babcia tak szybko odeszła... Ale się cieszę bo mam najbardziej zajebistą rodzinę pod słońcem. Nikt takiej nie ma. Zawsze jajca są. ale kuzyn już na ryby nie chce jechać... w sumie nie dziwie mu się. hahhaa ;)

Buziaki, A.
(jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale mam taki zjebany program, że nie podkreśla błędów tylko wszystkie słowa typowo polskie)